Udało się mi namówić na takie spotkanie i legendarnego lidera „Solidarności
Walczącej” z czasów stanu wojennego, doktora fizyki z politechniki - Kornela
Morawieckiego, i przewodniczącego Związku Komunistów Polskich „Proletariat”,
doktora politologii z uniwersytetu - Zbigniewa Wiktora. Obaj
zademonstrowali w redakcji „Gazety Wrocławskiej”, że można różnić się pięknie.
O zachowanie Wiktora nie musiałem się obawiać, bo znałem go osobiście jeszcze
ze studiów politologicznych jako uosobienie spokoju. Morawiecki okazał się
równie zrównoważony - nie wyglądał w każdym razie na kogoś, kto niegdyś w
telewizji symbolicznie wywracał „okrągły stół”.
01.2008