czwartek, 4 września 2014

Różnić się z klasą

   Już w III RP wymyśliłem sobie wspólną rozmowę o polityce jednego z najbardziej radykalnych polskich antykomunistów i jednego z najbardziej ortodoksyjnych polskich komunistów, ze mną na dokładkę. Łączyło nas chyba tylko to, że wszyscy trzej mieszkaliśmy (i mieszkamy nadal) we Wrocławiu.

   Udało się mi namówić na takie spotkanie i legendarnego lidera „Solidarności Walczącej” z czasów stanu wojennego, doktora fizyki z politechniki - Kornela Morawieckiego, i przewodniczącego Związku Komunistów Polskich „Proletariat”, doktora politologii z uniwersytetu - Zbigniewa Wiktora. Obaj zademonstrowali w redakcji „Gazety Wrocławskiej”, że można różnić się pięknie.

   O zachowanie Wiktora nie musiałem się obawiać, bo znałem go osobiście jeszcze ze studiów politologicznych jako uosobienie spokoju. Morawiecki okazał się równie zrównoważony - nie wyglądał w każdym razie na kogoś, kto niegdyś w telewizji symbolicznie wywracał „okrągły stół”.
 
01.2008