Za późnego Gomułki i wczesnego Gierka, jednym z najważniejszych dziennikarzy
„Gazety Robotniczej”, organu prasowego Komitetu Wojewódzkiego PZPR we
Wrocławiu, był kierownik działu partyjnego. Funkcję tę pełnił dość ponury z
natury Henryk Smolak, co jeszcze dodawało mu powagi. Pisywał
wypracowania o „partii w działaniu”, zazwyczaj nudnawe. Plan „paszy
objętościowej” (jak w zawodowym slangu nazywaliśmy podobne publikacje w kontrze
do „paszy treściwej”, czyli ciekawych tekstów dla normalnych czytelników)
wykonywał z reguły - jak przystało na tamte czasy - z nadwyżką. A że mało kto
je dobrowolnie czytał… Chyba nikt z politycznych nadzorców specjalnie się tym
nie przejmował. Mieliśmy zresztą uzasadnione wrażenie, że bardziej niż na
jakość zwracali oni uwagę na długość artykułów o „przewodniej sile
narodu”.
01.2008