piątek, 15 sierpnia 2014

Zawracanie głowy gramatyką

   Podzielam pogląd Jerzego Urbana, że dziennikarzowi znajomość gramatyki, czyli zasad budowy języka polskiego, jest zbędna. Albo się ma predyspozycje do pisania, albo się ich nie ma.

   Z teorią gramatyki zawsze było u mnie cienko. Mimo to nigdy - trawestując pana Jourdain z komedii „Mieszczanin szlachcicem” Moliera - nie odkrywałem ze zdumieniem, że „piszę prozą”, posługując się rzeczownikami, czasownikami, przymiotnikami, liczebnikami, przyimkami, zaimkami, przysłówkami, spójnikami, partykułami i inszymi - jeśli przez przypadek już nie wymieniłem wszystkich - częściami mowy. Po cholerę sobie tym nazewnictwem zawracać głowę? Wyznanie to wielce niepedagogiczne, ale jam przecież nie belfer!

01.2008