Pod koniec pracy w „Słowie Polskim-Gazecie Wrocławskiej”, już po
przeprowadzce z Podwala do nowego biurowca przy ul. Strzegomskiej, zajmowałem
się głównie redagowaniem stron z depeszami z kraju i ze świata. Nie tylko
wybierałem najważniejsze i najciekawsze informacje i zdjęcia z serwisów
Polskiej Agencji Prasowej i warszawskiej centrali naszego wydawnictwa
Polskapresse, a potem skracałem i opracowywałem teksty oraz makietowałem je.
Również samodzielnie - po specjalnym przeszkoleniu - składałem całą kolumnę na
komputerze, przy użyciu programu QuarkXPress.
I pomyśleć, że zaczynałem życiową przygodę z mediami od nauki bodaj nikomu już
w XXI wieku niepotrzebnego zawodu zecera (ręcznego składacza czcionek). Jeszcze
kilkanaście lat temu bez niego i bez linotypisty (składacza maszynowego) nie
sposób było sobie druku gazety wyobrazić…
12.2007