Oprócz talonów na towary luksusowe, w PRL-owskim obiegu przez pewien czas były
też kartki na reglamentowane produkty codziennego lub częstego użytku - od
cukru po mięso. Obowiązywały w latach, w których tzw. przejściowe niedobory
stały się zjawiskiem permanentnym.
Jako niepalący i niepijący, zamieniałem się z uzależnionymi od używek na
słodycze. Ja im odcinki na papierosy i alkohol, oni mnie – na „wyroby
czekoladopodobne”. Smakowały bardziej niż dzisiejsze cymesy. Ale wtedy nie
brakowało na rynku chyba tylko octu.
12.2007
12.2007