W młodości, gdym jeszcze kawalerem był, lubiłem weekendowe prywatki u bardzo
gościnnej Ani Piwowarskiej. Mieszkała ona wtedy na wrocławskim osiedlu Zachód,
na szczycie wysokiego bloku z wielkiej płyty na rogu ulic: Legnickiej i Młodych
Techników. Wydawała się być szczęśliwą żoną i matką. Sądziłem, że gospodarze
domu są parą idealną. Ale czas pokazał, że nic nie trwa wiecznie. I to
małżeństwo też się rozpadło…
12.2007
12.2007