Będąc młodym pismakiem - szalejącym reporterem miejskim „Gazety Robotniczej”,
nie miałem trudności z poznawaniem atrakcyjnych dziewcząt. Lubiłem się z nimi
pokazywać we wrocławskim Klubie Dziennikarza. Tak ja, szczeniak, próbowałem
zaimponować starszym samcom, bywalcom tej placówki. I żeby oni zazdrościli mi
powodzenia, ma się rozumieć. W rzeczywistości różnie z tym moim wzięciem „u
panienek” bywało. Nie zawsze mi się z nimi farciło.
Jednak jedną z największych sensacji wywołało moje pojawienie się raz w klubie
z mężczyzną - Marianem Wallek-Walewskim, poznanym na obozie młodych twórców w
Augustowie, dojrzałym już, znanym krytykiem muzyki poważnej z Katowic. Uważano
go bowiem za miłośnika chłopców (słowo daję, że nawet nie próbowałem
sprawdzać).
W klubie nie tylko się relaksowałem, także pracowałem. M.in. przeprowadziłem w
nim wywiad z twórcami kultowego „Rejsu”: reżyserem Markiem Piwowskim i
scenarzystą Januszem Głowackim. W salce kinowej natomiast obejrzałem mnóstwo
innych filmów na organizowanych tam przez dystrybutora przedpremierowych
pokazach prasowych.
Nieistniejący już Klub Dziennikarza przy ul. Świdnickiej (u zbiegu z Podwalem)
był miejscem nadzwyczaj atrakcyjnym, ze wstępem za okazaniem specjalnej karty
członkowskiej. Tu np. miał swój nieomal drugi dom filmowiec, reżyser „Samych
swoich” Sylwester Chęciński - nałogowy brydżysta. Tu tuż przed swoją tragiczną
śmiercią pod kołami pociągu na pobliskim Dworcu Głównym PKP bankietował aktor
Zbyszek Cybulski, pamiętny Maciek Chełmicki z ekranizacji „Popiołu i diamentu”.
Tu pił i rozrabiał zbuntowany, skandalizujący poeta Rafał Wojaczek (raz nawet
wyszedł z lokalu na ulicę nie przez drzwi, lecz przez szybę). Tu widywało się
młodą Barbarę Piasecką, późniejszą multimilionerkę znaną pod nazwiskiem
Johnson…
12.2007
12.2007