Tym bardziej poczułem się zniesmaczony innym stwierdzeniem
Bartoszewskiego. Niewątpliwie chybił, przyrównując zwolenników Prawa i
Sprawiedliwości do „bydła”. Nawet mnie, też mającemu o elektoracie tej partii
kiepskie mniemanie i potrafiącemu wyrażać się nader dosadnie, taka metafora
wydała się i krzywdząca, i niedopuszczalna.
Profesor Bartoszewski zanadto się zagalopował. Tak bywa, kiedy ktoś namaszczony
na dyżurny autorytet kraju za bardzo się rozochoci i zapomni o wskazówce
niejakiego Cypriana Kamila Norwida, by „odpowiednie dawać rzeczy słowo”.
12.2007