Zanim zdążyłem się oswoić z radiową techniką, przede wszystkim ze sklejaniem
taśmy magnetofonowej (ech, to wycinanie różnych „eee” , „aaa” i innych
przeszkadzających w słuchaniu dźwięków) - dostałem etat w „Dzienniku
Wieczornym”, a po kolejnych 14 miesiącach przez cały rok, do czasu powrotu na
Dolny Śląsk, byłem kierownikiem działu miejsko-terenowego „Ilustrowanego
Kuriera Polskiego,” do którego skaperował mnie jego ówczesny redaktor naczelny,
jeden z liderów Stronnictwa Demokratycznego, poseł i przewodniczący sejmowej
komisji kultury Witold Lassota.
12.2007