czwartek, 24 lipca 2014

Radiowiec z przypadku

   W ciągu prawie 38-letniej pracy dziennikarskiej miałem zaledwie 3-miesięczny epizod w redakcji pozaprasowej. Osiedlając się z żoną w 1975 w Bydgoszczy, nikogo tam nie znałem i poniekąd z konieczności skorzystałem z jedynej wówczas oferty zatrudnienia w tamtejszej rozgłośni radiowej. Znalazłem się w ekipie reporterskiej. W jej składzie był też m.in. Konstanty Dombrowicz, obecny prezydent Bydgoszczy.

   Zanim zdążyłem się oswoić z radiową techniką, przede wszystkim ze sklejaniem taśmy magnetofonowej (ech, to wycinanie różnych „eee” , „aaa” i innych przeszkadzających w słuchaniu dźwięków) - dostałem etat w „Dzienniku Wieczornym”, a po kolejnych 14 miesiącach przez cały rok, do czasu powrotu na Dolny Śląsk, byłem kierownikiem działu miejsko-terenowego „Ilustrowanego Kuriera Polskiego,” do którego skaperował mnie jego ówczesny redaktor naczelny, jeden z liderów Stronnictwa Demokratycznego, poseł i przewodniczący sejmowej komisji kultury Witold Lassota.
 
12.2007