Są osoby, które bardzo lubię i… które mnie denerwują jednocześnie. Takimi
ambiwalentnymi uczuciami darzę np. wrocławskiego dziennikarza sportowego
Andrzejka Lewandowskiego. Prywatnie - świetny kolega. Jakże jednak trudny
we współpracy, ze swoimi skłonnościami do nagłego znikania nie wiadomo gdzie i
do pisania obiecanych tekstów na ostatnią chwilę.
12.2007