Kiedy 12.11.1989 wybierałem się do byłej posiadłości antynazistowskiego
hrabiego von Moltke w Krzyżowej sprawozdawać dla „Gazety Robotniczej” pamiętną
„mszę pojednania” z udziałem Tadeusza Mazowieckiego i Helmuta Kohla, nie
zdawałem sobie w pełni sprawy z historycznego znaczenia tego spotkania.
Wracając do redakcji, zapamiętałem głównie panujące tego dnia przenikliwe
zimno, zakatarzonego niemieckiego kanclerza, głośno czyszczącego sobie nos przy
pomocy wielkiej jak flaga białej chusty, i jeszcze inny humorystyczny, mimo
powagi chwili, moment, gdy potężnej postury gość wymieniał znak pokoju z wątłym
fizycznie gospodarzem, polskim premierem.
Działo się to akurat w czasie, gdy ostatecznie walił się mur berliński. Jeszcze
tydzień wcześniej nikt rychłego zburzenia tamtej złowrogiej budowli nie
mógł przewidzieć.
12.2007