niedziela, 15 czerwca 2014

Adam K. o Adamach K.

   Dwie anegdoty o znajomych dziennikarzach, którzy przypadkowo mają takie same jak ja imię i inicjał nazwiska.

   W młodości jednym z moich najbliższych kolegów był Adam Kilian, specjalizujący się w tematyce gospodarczej. Utrwaliła się o nim opinia, że do napisania artykułu na każdy temat wystarczą mu rocznik statystyczny i wiadro wody.

   Niespecjalnie natomiast fraternizowałem się z Adamem Karolczukiem, uprawiającym dość specyficzną reporterkę. O nim z kolei mówiono, że czytając jego publikacje można prześledzić, w których knajpach bywał, z niemal każdej bowiem wracał do redakcji z tekstami o niezjadliwym żarciu, o kelnerze dopisującym do rachunku datę swego urodzenia itp. krytyką gastronomicznych patologii.

12.2007