Aby
podróż do Warszawy na spotkanie dziennikarzy prasy regionalnej ze
skądinąd sympatycznym, ale niezbyt atrakcyjnym medialnie premierem Jerzym
Buzkiem miała jakiś ciekawszy plon - dodatkowo umówiłem się na wywiad z
kontrowersyjnym redaktorem naczelnym tygodnika „Nie”, Jerzym Urbanem. Z głównego
gmachu Rady Ministrów do siedziby tej redakcji jest bliziutko. Urban - rzecznik
rządu w czasie stanu wojennego - zaprosił mnie do swego gabinetu, gdzie
rozmawialiśmy parę godzin. Sam m.in. wspomniał o swym żydowskim pochodzeniu i
rodowym nazwisku Urbach. Miałem wrażenie, że lubi być atakowany i dobrze się
czuje w roli skandalisty. Z wyraźnym zadowoleniem perorował np., że dziecko to
jeszcze nie człowiek i gadanie z małolatem to strata czasu.
11.2007
11.2007