wtorek, 6 maja 2014

Podróże mnie nie kręcą

   Ja tu o wielkim świecie, ale tak naprawdę za granicą bywałem rzadko. Najczęściej w niegdysiejszej Niemieckiej Republice Demokratycznej. Przeważnie na zakupach w Goerlitz, sąsiadującym ze Zgorzelcem. Kilka razy bawiłem w Dreźnie (m.in. na balu na wewnętrznym dziedzińcu Zwingera) - w ramach współpracy „Gazety Robotniczej” z „Saechsische Zeitung”. Zaliczyłem też Berlin już po zburzeniu muru.

   Interesująca była moja podróż na Węgry, do Budapesztu i Balatonfoldvor nad - jak się można domyślić - Balatonem. Pojechałem tam jako pilot wycieczki „Juventuru”, młodzieżowego biura turystycznego.

   Jeszcze zapamiętałem pobyt na turnieju szachowym w czeskich Pardubicach oraz wspomniane już wyprawy do Leningradu, Homla, Jass, Tyraspola - i to, zdaje się, tyle.

   Bo podróże jakoś mnie nie kręcą, zwłaszcza że ja w językach obcych ani be, ani me, ani kukuryku. Zdecydowanie jestem domatorem, a moimi oknami na świat są telewizor i komputer.

11.2007