środa, 14 maja 2014

Podgórska fatamorgana

   W którymś z primaaprilisowych numerów „Gazety Robotniczej” wydrukowałem informację, jak to na jednej z ulic w Karpaczu owalne przedmioty obracają się na przekór prawom fizyki. Puszczona w ruch piłka czy butelka toczy się nie w dół, lecz pod górkę.

   Mój 1-kwietniowy żart był o tyle przewrotny, że zawierał informację jak najbardziej prawdziwą! Po prostu specyficzna konfiguracja podkarkonoskiego terenu sprawia, że w niektórych miejscach ludzki wzrok ulega tam złudzeniu optycznemu - widzimy co innego niż jest w rzeczywistości.

   Nieomal jak w starym kawale politycznym: mówimy „partia”, myślimy „Lenin”, myślimy „Lenin”, mówimy „partia” - i tak co innego mówimy, a co innego myślimy…

11.2007