Słuchając Ludwika Dorna, niczym lejtmotyw odświeżam w swojej wybiórczej pamięci
fraszkę „Mędrzec” Jana Izydora Sztaudyngera: „Nawet o tym nie wiedział, że ma
na dupie przedział”. Były marszałek Sejmu, ksywa „Trzeci bliźniak” (do niedawna
beniaminek braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich, obecnie ich polityczny
kontestator), a także mimowolny ojciec chrzestny polskich wykształciuchów, jest
żywym dowodem na potwierdzenie tezy, że i niekwestionowany intelektualista może
swymi złymi cechami charakteru popaść w samoośmieszenie.
Jeśli miałbym wytypować zupełne przeciwieństwo Dorna, to wskazałbym na
Kazimierza Górskiego z jego kultowymi sentencjami: „Piłka jest okrągła, a
bramki są dwie” i „Mecz można wygrać, przegrać, albo zremisować”. Nasz
legendarny trener futbolowy filozofował z pewnością na niższym poziomie, ale za
to naprawdę dał się lubić za swą prostolinijność i trzymanie się zasad.
Co dedykuję ku refleksji tzw. osobom publicznym.
11.2007
11.2007