czwartek, 1 maja 2014

Kobiety, wino i szachy

   W 1988 byłem głównym organizatorem, na zlecenie Polskiego Związku Szachowego, pod szyldem jeleniogórskiego klub Spartakus, pierwszych, wtedy jeszcze nieoficjalnych, mistrzostw Polski dzieci w najmłodszych grupach wiekowych do lat 10, 12 i 14. Czempionaty przedszkolaków mają młodszą historię.

   Gościem honorowym (zaproszonym za pośrednictwem państwa Marii i Jana Maciejów, rodziców Bartka) tego turnieju w domu wypoczynkowym „Uroczysko” w Piechowicach był Aleksander Wojtkiewicz, Łotysz z polskimi przodkami, dopiero co zwolniony z radzieckiego łagru, w którym został uwięziony za odmowę służby wojskowej w Afganistanie. W naszej rozmowie na „dzień dobry” najbardziej interesowało go, jak załatwić alkohol (wtedy chyba jeszcze na kartki) i panienki (wówczas agencje towarzyskie nie funkcjonowały tak jawnie). Ze zdobyciem forsy na przyjemności nie miał żadnych kłopotów. Grał o stawki w blitza i mimo że dawał swym dorosłym partnerom znaczne bonifikaty czasowe - wygrywał z nimi jak chciał.

   Wkrótce Wojtkiewicz otrzymał polskie obywatelstwo i występował w naszej reprezentacji na pierwszej szachownicy. Z pewnością osiągnąłby więcej sukcesów sportowych i żyłby dłużej, gdyby potrafił zapanować nad swoimi nałogami…

11.2007