W 1988 byłem głównym organizatorem, na zlecenie Polskiego Związku Szachowego,
pod szyldem jeleniogórskiego klub Spartakus, pierwszych, wtedy jeszcze nieoficjalnych,
mistrzostw Polski dzieci w najmłodszych grupach wiekowych do lat 10, 12 i 14.
Czempionaty przedszkolaków mają młodszą historię.
Gościem honorowym (zaproszonym za pośrednictwem państwa Marii i Jana Maciejów,
rodziców Bartka) tego turnieju w domu wypoczynkowym „Uroczysko” w Piechowicach
był Aleksander Wojtkiewicz, Łotysz z polskimi przodkami, dopiero co zwolniony z
radzieckiego łagru, w którym został uwięziony za odmowę służby wojskowej w
Afganistanie. W naszej rozmowie na „dzień dobry” najbardziej interesowało go,
jak załatwić alkohol (wtedy chyba jeszcze na kartki) i panienki (wówczas
agencje towarzyskie nie funkcjonowały tak jawnie). Ze zdobyciem forsy na
przyjemności nie miał żadnych kłopotów. Grał o stawki w blitza i mimo że dawał
swym dorosłym partnerom znaczne bonifikaty czasowe - wygrywał z nimi jak
chciał.
Wkrótce Wojtkiewicz otrzymał polskie obywatelstwo i występował w naszej
reprezentacji na pierwszej szachownicy. Z pewnością osiągnąłby więcej sukcesów
sportowych i żyłby dłużej, gdyby potrafił zapanować nad swoimi nałogami…
11.2007