środa, 30 kwietnia 2014

Nie wybieram

   Podczas wyborów parlamentarnych 21.10.2007 byłem, za 135-złotową dietę, członkiem obwodowej komisji wyborczej, w której głosowali mieszkańcy wrocławskiego osiedla Żerniki (to taka wioska w mieście). Gdyby tylko oni decydowali o składzie Sejmu, to znaleźliby się w niej reprezentanci zaledwie dwóch partii: rządziłoby - mając minimalną większość - Prawo i Sprawiedliwość, a Platforma Obywatelska robiłaby za opozycję. Przypomnę, że w całym kraju wygrała PO przed PiS, a oprócz nich 5-procentowy próg kwalifikacyjny przekroczyli: Lewica i Demokraci oraz Polskie Stronnictwo Ludowe.

   Osobiście nie głosowałem, jak zwykle zresztą. Nie miałem na kogo. Argument, że nieobecni przy urnach wyborczych nie mają racji, do mnie nie trafia. Wolę się nie wstydzić, że dałem się nabrać na czyjekolwiek obiecanki-cacanki.

11.2007