Natrafiam w „Gazecie Wrocławskiej” na nekrolog Jana Kaczmarka autorstwa Krzysia
Kucharskiego. Czytam ze smutkiem i uśmiechem zarazem.
Satyryk Kaczmarek pozostanie w mojej pamięci również dlatego, że potrafił śmiać się z siebie. „Proszę nie regulować telewizora, ja naprawdę tak wyglądam” - zwykł żartować z własnej fizjonomii.
Satyryk Kaczmarek pozostanie w mojej pamięci również dlatego, że potrafił śmiać się z siebie. „Proszę nie regulować telewizora, ja naprawdę tak wyglądam” - zwykł żartować z własnej fizjonomii.
A Kucharskiego, dziennikarza niezwykle sympatycznego, specjalizującego się w
tematyce kulturalnej i - nazwisko zobowiązuje - kulinarnej,
zapamiętam także jako autora niesamowitej wpadki. 9.04.1997, dowiedziawszy się
w redakcji tuż przed zamknięciem wydania, że „zmarł Dzieduszycki”, niezwłocznie
napisał wspomnienie pośmiertne o hrabi Wojciechu. Jako przyjacielowi całej jego
rodziny, nie sprawiło mu to większego problemu. Poważny kłopot zaczął
się nazajutrz, po wydrukowaniu nekrologu, gdy okazało się, że zmarł nie
sędziwy już wtedy Wojciech (żyje zresztą do dziś), lecz jego syn Antoni…
11.2007
11.2007
PS. Wojciech Dzieduszycki zmarł 2.05.2008 w wieku 96 lat. Przeżył więc swój
nekrolog o 11 lat.