poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Zobaczył swój nekrolog

   Natrafiam w „Gazecie Wrocławskiej” na nekrolog Jana Kaczmarka autorstwa Krzysia Kucharskiego. Czytam ze smutkiem i uśmiechem zarazem.

   Satyryk Kaczmarek pozostanie w mojej pamięci również dlatego, że potrafił śmiać się z siebie. „Proszę nie regulować telewizora, ja naprawdę tak wyglądam” - zwykł żartować z własnej fizjonomii.

  A Kucharskiego, dziennikarza niezwykle sympatycznego, specjalizującego się w tematyce kulturalnej i - nazwisko zobowiązuje - kulinarnej, zapamiętam także jako autora niesamowitej wpadki. 9.04.1997, dowiedziawszy się w redakcji tuż przed zamknięciem wydania, że „zmarł Dzieduszycki”, niezwłocznie napisał wspomnienie pośmiertne o hrabi Wojciechu. Jako przyjacielowi całej jego rodziny, nie sprawiło mu to większego problemu. Poważny kłopot zaczął się nazajutrz, po wydrukowaniu nekrologu, gdy okazało się, że zmarł nie sędziwy już wtedy Wojciech (żyje zresztą do dziś), lecz jego syn Antoni…

11.2007

   PS. Wojciech Dzieduszycki zmarł 2.05.2008 w wieku 96 lat. Przeżył więc swój nekrolog o 11 lat.