Naszego papieża widziałem na żywo tylko raz, gdy w 1997, we Wrocławiu, na
krótko przed powodzią, w deszczu przejeżdżał w papamobile przez ówczesny plac 1
Maja. Nie mogłem wówczas przewidzieć, że akurat ta część miasta kilka lat
później zostanie przemianowana na plac Jana Pawła II.
Przy całym szacunku dla autorytetu Karola Wojtyły, mnie - dziennikarzowi
świeckiemu niezbyt podobało się nadużywanie w informacjach medialnych o nim
zwrotu „Ojciec Święty”. Tak jak teraz niezbyt podoba się pęd do jak
najszybszego kanonizowania go na świętego, nawet z pominięciem beatyfikowania
na błogosławionego. Gdybyśmy my - naród z równą żarliwością żyli zgodnie z
jego naukami… Pomarzyć można…
11.2007