piątek, 6 maja 2016

Ten zabójczy dedlajn

   Decyzja Wojtka Koerbera o pożegnaniu się z „Gazetą Wrocławską” przypomniała mi moją pracę w tejże redakcji. Zwłaszcza ten niemal codzienny, niezdrowy stres pod presją dedlajnu. Choć lubiłem rzeźbić w literkach od dzieciństwa, z czasem zawodowe pismaczenie sprawiało mi coraz mniej przyjemności. Radość komponowania tekstów powróciła dopiero na emeryturze. Odtąd znów piszę, kiedy chcę, co chcę i dla kogo chcę. I nie narzekam na nieadekwatną do roboty płacę, dzięki ZUS-owi bowiem stać mnie nawet na dziennikarski wolontariat.

   Koerber na taką wolność tworzenia jeszcze musi trochę popracować. Nie wątpię jednak, że wyzwalając się z dotychczasowego redakcyjnego reżimu da sobie radę i jeszcze nieraz będę miał okazję pogratulować mu osiągnięć.