Koerber na taką wolność tworzenia jeszcze
musi trochę popracować. Nie wątpię jednak, że wyzwalając się z dotychczasowego
redakcyjnego reżimu da sobie radę i jeszcze nieraz będę miał okazję
pogratulować mu osiągnięć.
Rekonstrukcja i kontynuacja bloga założonego 11.11.2007, ocenzurowanego na początku marca 2014 przez anonima z Onetu i szefową Salonu24 - Bognę Janke pod dyktando prezes Sądu Okręgowego we Wrocławiu - sędzi Ewy Barnaszewskiej albo (sprawa jest zagadkowa, stąd ta alternatywa) jakiegoś pożytecznego idioty. Zapraszam też do lektury adam-klykow.blogspot.com i adamklykow.bloog.pl
piątek, 6 maja 2016
Ten zabójczy dedlajn
Decyzja Wojtka Koerbera o pożegnaniu się z
„Gazetą Wrocławską” przypomniała mi moją pracę w tejże redakcji. Zwłaszcza ten
niemal codzienny, niezdrowy stres pod presją dedlajnu. Choć lubiłem rzeźbić w
literkach od dzieciństwa, z czasem zawodowe pismaczenie sprawiało mi coraz
mniej przyjemności. Radość komponowania tekstów powróciła dopiero na
emeryturze. Odtąd znów piszę, kiedy chcę, co chcę i dla kogo chcę. I nie
narzekam na nieadekwatną do roboty płacę, dzięki ZUS-owi bowiem stać mnie nawet
na dziennikarski wolontariat.