sobota, 12 marca 2016

Słodka zemsta Isi

   Kto z kibiców tenisa przespał wczorajszo-dzisiejszą, weekendową noc, między dwudziestą trzecią a drugą, niech żałuje przeoczenia niesamowitego widowiska na żywo. Na turnieju tenisowym w Indian Wells nasza Agnieszka Radwańska wygrała w trzecim secie z Dominiką Cibulkovą 7:5, mimo że Słowaczka prowadziła już 5:2 i miała piłkę meczową! Stało się akurat coś odwrotnego niż w 2014, również w USA. Wtedy to Radwańska przegrała z Cibulkovą w Miami, nie wykorzystując trzech piłek meczowych już w drugim secie przy wyniku 5:4.

   Nie spodobał mi się jedynie moment rozstania obu pań na korcie. Wytłumaczy mi ktoś, dlaczego mężczyźni – tenisiści na ogół potrafią pożegnać się z klasą, kobiety natomiast zazwyczaj robią to z nieukrywaną wobec całego świata złością? Chyba jest coś na rzeczy w niezbyt eleganckiej diagnozie, że tak się objawia wścieklizna… no wiecie, co babki mają, a chłopy rozumieją. Sorry za seksizm, ale chciałem wyrazić swoje emocje z bezgraniczną szczerością.