Wystawiając Marca przeciw Schetynie, Kukiz
zrobił obu swoim starym kumplom (z szefem MSZ koleguje się od dawna; obaj
pochodzą z Opolszczyzny i są obecnie zameldowani we Wrocławiu) niezły dowcip.
Kto kogo zwycięży stosunkiem głosów?
Faworytem wydaje się być tubylec Liroy.
Wszak w swoim sztandarowym hicie „Scyzoryk” śpiewa (?) m.in., że pochodzi z
Kielc, miasta pełnego „żuli”, które „jest jak czynny, kurwa, wulkan, i coś w
sobie, kurwa, ma”. „Nie ma drugiej takiej nory, więc dlatego kocham” –
deklaruje. I zaznacza, że „jeśli w to nie wierzysz, to wypierdalaj!”.
Jednak spadochroniarz Schetyna nie na darmo
dorobił się ksywy „Ja cię zniszczę”. Niestraszne mu rapowanie Liroya: „Będziesz
szukał dymów, przyjedziesz do Kielc, to musisz, niestety, wiedzieć o tym, że
każdy nosi kosę w kieszeni; spróbuj kogoś zdenerwować, to cię nią ożeni (…) Tak
to bywa, jak nie jesteś u siebie”.
W razie czego, Schetyna może wezwać Marca na
tzw. ustawkę. Wrocławianinowi pomogliby zapewne kibole Śląska, którzy
skutecznie odstraszają nie tylko mnie od chodzenia na mecze piłkarskiej
ekstraligi. Schetyna ich się nie boi. Inna sprawa, że też bym nie pękał, gdybym
jak on, zasiadał na szczególnie chronionej trybunie dla vipów.