środa, 26 sierpnia 2015

Nie umierać za Ukrainę

   Nie rozumiem szkodliwej, rozmijającej się z opinią większości społeczeństwa (dlaczego nie ma na ten temat sondażu z zerojedynkowym pytaniem?), polityki władz III RP - i rządu Ewy Kopacz, i prezydenta Andrzeja Dudy - wobec lekceważącej nas Ukrainy. Powtarzam (mam żonę za świadka) od początku konfliktu krymsko-donbaskiego, że Ukraińcy prędzej czy później jakoś się z Rosjanami pogodzą, po czym stwierdzą wspólnie, że w ogóle nie byłoby między nimi wojny, gdyby nie… wtranżalający się między wódkę i zakąskę Polaczki!

   My pierwsi na świecie uznaliśmy ich niepodległość, oni w swoim parlamencie - akurat w dniu, w którym gościł tam prezydent Komorowski - beatyfikowali (a nawet kanonizowali) banderowców. To symbolizuje wzajemnie korzystne stosunki polsko-ukraińskie.