sobota, 18 lipca 2015

Miller z Palikotem: lewica czy lewizna?

   Widmo kaczyzmu krąży nad tuskolandem, więc lewicowcy wszystkich polskich miast i wsi właśnie łączą się jak Marks przykazał. Wszak byt (czytaj: przetrwanie w Sejmie) określa świadomość.

   Twarzami jednoczenia są Leszek Miller i Janusz Palikot. Wizytówką lewicowej wrażliwości pierwszego z nich jest dla mnie jego usiłowanie (w czasach, gdy był premierem) likwidacji barów mlecznych żywiących prekariuszy, drugiego natomiast – współsprawstwo (razem z obecną koalicją PO-PSL) podwyższenia wieku emerytalnego ludu pracującego.

   Politycy ci najwyraźniej liczą po leninowsku na pożytecznych idiotów, którzy 25.10.2015 zagłosują na nich wraz z twardym elektoratem postkomunistycznym i pozwolą zostać jakże wygodną opozycją parlamentarną.  A ja – wrażliwy społecznie stary lewicowiec – tego dnia znów zostanę w domu…