Zwróciłem uwagę, że na spotkaniach z kandydatem PiS na prezydenta RP –
Andrzejem Dudą ze swoimi wyborcami, śpiewają oni razem piosenkę (hymn?
modlitwę? protest song?) Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską”.
Pomyślałem, że na podobnych zbiegowiskach z muzykiem i tekściarzem Pawłem
Kukizem (zaczynającym grę w polityce niczym Janusz Palikot, oby tylko się
równie efektownie jak on nie sprostytuował) ci najbardziej bezkompromisowi z
elektoratu rockmena mogliby zaintonować coś z repertuaru swojego
antysystemowego idola. Wystarczyłoby tylko zmienić tytuł „Wirus SLD” na „Wirus
partyjniactwa” (spod znaku PO, PSL oraz PiS również) – i wykrzyczeć całą treść
utworu bez żadnej korekty:
Jak
ja was kurwy nienawidzę
I jak ja wami kurwy gardzę
Jak ja się za was kurwy wstydzę
Gdy za granicę czasem zajrzę
Jak
ja się wami kurwy brzydzę
Jak ja was dobrze kurwy znam
Jak ja się bardzo ludziom dziwię
Którzy wybrali taki chłam
To
wszystko czego się dotkniecie
Od razu obracacie w pył
Szarańcza przy was to jest bajka
Bo cały kraj już zgnił
Rozpasłe
mordy, krzywe ryje
Kurestwo wszędzie tam gdzie wy
Jak ja was kurwy nienawidzę
Jak do was bym z kałacha bił
A
nawet jak wam plunąć w twarz
To wy mówicie że deszcz pada
Jebana wasza partia mać
Co mi ojczyznę okrada
Nadejdzie
kiedyś taki czas
Za wszystko kurwy zapłacicie
W helikoptery wsadzę was
I nigdy już tu nie wrócicie
Te słowa z 2004 roku (jakże do dziś aktualne – nawet o śmigłowcach, choć w innym kontekście!) pasują jak ulał do obecnych poglądów Kukiza na upartyjnienie III RP.
Wieszczę nie po raz pierwszy, że taka postawa może mu zagwarantować 10.05.2015
dwucyfrowy wynik w wyborach prezydenckich, a jesienią – dostanie się do Sejmu.