poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Moja spółdzielnia ma za złe swoim... oportunistom

   W minionym tygodniu niespecjalnie mi było do śmiechu, gdym zobaczył, że na odsłoniętej w parafii św. Antoniego w Ostrowie Wielkopolskim, w piątą rocznicę katastrofy smoleńskiej, tablicy upamiętniającej ofiary tamtej tragedii, zamiast „w hołdzie” wykuto „w chołdzie”. Nie mogłem się jednak nie uśmiechnąć na myśl, że autorem projektu z błędem ortograficznym mógł być – jak domniemywają amatorzy czarnego humoru – sam prezydent Bronisław „Bul” Komorowski.

   Bez oporów natomiast  zaśmiałem się podczas lektury pierwszego numeru biuletynu mojej Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast” we Wrocławiu (prezes i redaktor naczelny ten sam: Jacek Albert Kludacz). Rozbawiło mnie jedno, dwukrotnie napisane, słówko w anonimowej publikacji pt. „Gdzie znika woda?”, najpierw użyte we fragmencie: „co wykorzystują oportuniści, zarzucając bezzasadność wyboru i zakupu wodomierzy”, a potem powtórzone w puencie: „za wodę pobraną na wodomierzu głównym należy zapłacić w całości, bez względu na wskazania wodomierzy mieszkaniowych i pomysły oportunistów”.

  Uprzejmie donoszę kierownictwu „Piasta”, że oportunista nie stawia oporu jakiejkolwiek władzy – ze spółdzielczą włącznie. Nie jest bowiem antagonistą, kontestatorem. Oportunista wyróżnia się biernością, uległością. Jest zwyczajnym konformistą, potakiewiczem.