sobota, 17 stycznia 2015

Respondent i ankieter

   Zaczepiany przez ankieterów jako potencjalny respondent, na jedno pytanie przeważnie odpowiadam. Natomiast zazwyczaj unikam udziału w dłuższych sondażach. - Przepraszam, nie mam czasu - to moja dyżurna wymówka. Najczęściej zresztą jest ona zgodna z prawdą.

   Raz - w 2007 - sam wcieliłem się okazyjnie w ankietera wrocławskiego oddziału Pentora, jednego z ośrodków badania opinii publicznej. Musiałem się porządnie nagimnastykować, aby zarobić 130 zł. 50 - za pięć kilkunastominutowych wywiadów, na podstawie obszernych kwestionariuszy, z klientami hali targowej „Tęcza” na osiedlu Kosmonautów, m.in. o zaopatrzeniu tej placówki i zakupach w niej. A 80 - za znalezienie czterech osób z dokładnie sprecyzowanym wiekiem i kilkoma innymi szczegółowymi namiarami, korzystających z usług bankowości elektronicznej i mających ochotę na wzięcie udziału w nagradzanej honorarium wymianie poglądów na ten temat.

07.2008