piątek, 9 stycznia 2015

Łechtanie babskiej (i szefowskiej) próżności

   Nie mam nic przeciwko zamieszczaniu w gazecie fotek z jej redaktorem naczelnym, jeśli występuje w roli reprezentanta redakcji podczas jakichś uroczystości. Byle tylko była to autopromocja z klasą.

   Granicę śmieszności przekroczyło „Słowo Polskie-Gazeta Wrocławska”, gdy opublikowało w jednym z numerów na przełomie lat 2005-2006 zdjęcie Agnieszki Niczewskiej na balu VIP-ów. Widać, jak wita się z nią Rafał Dutkiewicz. Prezydent Wrocławia, wysokie chłopisko, zgięty w pałąk, całuje dłoń szefowej redakcji. Wybrano akurat ujęcie, na którym Dutkiewicz wygląda niczym lokaj. Pochyla się przed swoją dobrodziejką, by dostąpić zaszczytu cmoknięcia jej w rączkę.

   Oglądaliśmy ten obrazek w redakcji „Panoramy Dolnośląskiej” z niejakim rozbawieniem. „Przegięli” - komentowaliśmy zgodnie.

   Jeśli zdjęcie wydrukowano za wiedzą i zgodą Niczewskiej, świadczy to o niej samej. A jeśli - co możliwe - podwładni sprawili swej przełożonej niespodziankę, świadczy to o stosunkach wewnątrzredakcyjnych pod kierownictwem Agnieszki.

   Tak czy owak, mnie tam przy tym już nie było. I dzięki Bogu, mimo żem niewierzący.
 
06.2008