sobota, 13 grudnia 2014

Dekomunizacja pieśni starszej od komunizmu

   Od żony – nauczycielki muzyki dowiedziałem się, jak to jeden z pedagogów, śpiewając przy dzieciach znaną pieśń myśliwską: „Pojedziemy na łów…”, zamienił słowa „towarzyszu mój” na „przyjacielu mój”.

   Zauważyłem z rozbawieniem, że powinno się też zdekomunizować np. „towarzyszy broni” (znaczy – żołnierzy tak o sobie mówiących), „towarzyszy sztuki drukarskiej” (jak siebie nazywali zecerzy, gdy w młodości byłem krótko jednym z nich), a nawet Koreańczyków z „Samsunga” (czyli tych południowych, nie północnych) za umieszczanie na powitalnym ekranie smartfona Galaxy napisu „Life companion” (Towarzysz życia).

    Żona dodała, że pieśń „Pojedziemy na łów…” pochodzi z połowy XVII wieku. Nie ma zatem nic wspólnego ze znacznie później zaistniałą ideologią marksistowską.

   Tak to jest, gdy komuś każdy „towarzysz” kojarzy się tylko i wyłącznie z członkiem. Partii komunistycznej, ma się rozumieć.
 
12.2014