piątek, 28 listopada 2014

Papuga, "Papaya" i "Jożin z bażin"

   ”Pawiem narodów byłaś i papugą, a teraz jesteś służebnicą cudzą!” - karcił naszą ojczyznę wieszcz Juliusz Słowacki.

   O pawiu (chociaż nie takim, jakiego poeta miał na myśli) było przed chwilą. Służebnicą cudzą, z zamianą Moskwy na Waszyngton lub - jak kto woli - na Brukselę, nadal ponoć (ja akurat się z tym poglądem nie zgadzam) jesteśmy.

   A co do papugi, to pasuje ona do rodzimej rzeczywistości jak najbardziej. Weźmy dwa przykłady z muzycznego szołbiznesu.

   Dopiero gdy w 2008 na punkcie polskiego utworu „Papaya” oszalało pół świata, na kompozycji Michała Urbaniaka z 1976, w genialnej interpretacji Urszuli Dudziak, „poznali się” masowo ich rodacy. Zazwyczaj ci sami, którzy niedawno bzikowali na punkcie czeskiego „Jożina z bażin” z 1978, będącego poniekąd kalką wcześniejszych, co najmniej równie urokliwych, kawałków naszego zespołu jazzu tradycyjnego Hagaw.
 
03.2008