niedziela, 23 listopada 2014

Jak z obowiązku zrobić biznes

   Znowelizowana ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych zobowiązuje ich zarządy do kserowania dokumentów organizacyjnych na żądanie członków tych wspólnot. Nie za darmo. Ustawa nie ustala jednak ani opłaty minimalnej, ani maksymalnej - wspomina tylko o „kosztach sporządzenia”. I to jest błąd.

   Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast” we Wrocławiu uchwaliła, że za każdą kartkę skopiowanego dokumentu trzeba zapłacić 1,50 zł. Za taką kwotę można kupić nawet bochenek chleba.

   Półtora złotego kosztuje więc np. ksero mieszczącej się na jednej stronie uchwały rady nadzorczej, w której przyznaje ona jednogłośnie prezesowi zarządu spółdzielni premię „w pełnej wysokości”. W jakiej konkretnie - tego się zainteresowani członkowie nie dowiadują.

   Półtora złotego kosztuje także inna jednozdaniowa uchwała rady nadzorczej, w której ona, również jednomyślnie, „zobowiązuje Zarząd do najkorzystniejszego rozporządzenia majątkiem Spółdzielni”. Tyz piknie, a że bez żadnego konkretu…

   Wspomniane uchwały mieszczą się na jednej kartce. Ale nawet w wielostronicowych (czyli w odpowiednio droższych przy kserowaniu) protokołach tejże rady nadzorczej treści zazwyczaj jak na lekarstwo, za to urzędniczego bełkotu aż nadto. Każdy członek może tę kupę makulatury mieć w odpisach u siebie w domu. Pod warunkiem, że za owe dzieła sztuki biurokratycznej drogo zapłaci.

   Ciekaw jestem, co bardziej zadecydowało o ustanowieniu wysokiej ceny zaporowej: finansowe zniechęcanie członków spółdzielni do kopiowania dokumentów, czy robienie z tego obowiązku dodatkowego biznesu? Zapewne jedno i drugie.

   Puentą niech będzie fakt, że wrocławski „Piast” bynajmniej nie przoduje na liście najwyższych stawek za kserowanie. Są w naszym pięknym, praworządnym kraju spółdzielnie, które winszują sobie po 5 zł za kartkę, podczas gdy tzw. koszt sporządzenia odbitki wynosi nie więcej niż 20 gr.

03.2008