piątek, 31 października 2014

Wrocław czy Breslau

   Promocję Wrocławia w świecie utrudnia ciężka do wymówienia i napisania przez cudzoziemców polska nazwa stolicy Dolnego Śląska - zauważyła miejscowa lewicowa eurodeputowana o niełatwym z kolei dla rodaków nazwisku Lidia Geringer de Oedenberg. Miasto to mogłaby przybliżyć innym nacjom jego niemiecka (używana też w języku angielskim) wersja: Breslau - zaproponowała parlamentarzystka. No i zrobiła się awantura niemal jak za Gomułki. W czasach polowań na rewizjonistów.

   Co ja na to? A ja na to: Wrocław, czyli Breslau; Breslau, czyli Wrocław. Bez przekłamywań. Nie tylko i wyłącznie Wrocław, nie tylko i wyłącznie Breslau. Używajmy obu nazw, zgodnie z historycznymi faktami i aktualnymi przewodnikami turystycznymi.

   Podobnie przecież my, Polacy, mówimy i piszemy po swojemu np. o serbołużyckich miastach w Niemczech: Bautzen jest także Budziszynem, Cottbus - Chociebużem, Zittau - Żytawą. Nic mi nie wiadomo, aby nasi zachodni sąsiedzi mieli o to jakieś poważne pretensje.
 
02.2008