Nie bez emocji poszukiwałem w garderobie odpowiedniego dla siebie munduru w
stosie nieco przybrudzonych i przepoconych ciuchów. Górna część ubioru „grała”
już podobno w „Popiołach” Andrzeja Wajdy, zaś dolna - w „Wojnie i pokoju”
Sergiusza Bondarczuka.
Ubawiłem się, gdy przy swoich spodniach francuskiego żołnierza odkryłem,
naszyte z obu stron od stopy do kolana, guziki, na których wygrawerowano
radzieckie symbole: sierp i młot. Detale te jednak w ujęciach bez zbliżeń na
pewno nie mogły być zauważone przez widzów w kinie bądź
telewizji.
Scenę, w której wystąpiłem, kręcono na ul. Cieszyńskiego we Wrocławiu, gdzie
tło dla filmowej akcji stanowił zabytkowy Arsenał. Podczas zdjęć żar lał
się z nieba, a my, 32-osobowy oddział wojskowy, musieliśmy wielokrotnie
defilować przed kamerą w pełnym rynsztunku - umundurowani i
uzbrojeni.
01.2008
01.2008