- Wałęsa przeczytał dwie książki, obie swoje - ironizował Władysław
Frasyniuk.
Tak był wytykany przywódca „Solidarności” podczas kampanii prezydenckiej w
1990. Mimo to krytykowany za nieuctwo głową państwa wybrany został.
Nie mogło być inaczej nie tylko dlatego, że Lech Wałęsa wielkim Polakiem jest.
Także dlatego, że elektorat - czyli naród - też raczej nie lubi
tracić czasu na lekturę.
Jak wynika z badania, przeprowadzonego w 2007 przez Bibliotekę Narodową, w 2006
ani jednej książki, choćby tylko romansu czy kryminału, nie przeczytał co drugi
Polak. Podejrzewam, że nawet ta czytająca połowa rodaków poprzestała co
najwyżej na kontakcie z obowiązkowymi podręcznikami szkolnymi (ci młodsi) lub
na przekartkowaniu książki telefonicznej (ci starsi).
01.2008