niedziela, 31 sierpnia 2014

Mea culpa: podrywałem na klub

   Dowcipna jest moja legitymacja członka wrocławskiego Klubu Dziennikarza z 1968. Wygląda jak miniaturowa, 6-stronicowa gazetka, z czytelnymi jedynie tytułami, np. „Władze miejskie - dziennikarzom. Wąż morski zamieszka w fosie”. Szczególnie śmieszą parodie ówczesnych reklam („Margaryna jak masło”, „Masło jak margaryna”) oraz sensacje na stronie sportowej: „Mgr Cyc-Pomarnacki zwycięzcą dorocznego międzyklubowego nocnego crossu wzdłuż i wszerz Świdnickiej. Ambitny zawodnik dotarł do mety na czworakach”, „Z ostatniej chwili: Wypiór przed Pośpieją! 28 miejsce naszego herosa”, „Sprostowanie: A jednak Wypiór za Pośpieją”. Zmieściło się też 10 przykazań, w tym: „Nie będziesz miał innych klubów ponad Klub Dziennikarza”, „Nie pożądaj żony kolegi klubowego ani żadnej dziewczyny, która jego jest”, „Na klub nie podrywaj”, „Nie mów źle o twoim koledze klubowym - on ma więcej do powiedzenia o tobie”, „Czcij "tatę z mamą" z umiarem należnym starszym osobom”.

   Dla niekumatych: „tata z mamą” to taka alkoholowa mikstura
 
01.2008