Dowcipna jest moja legitymacja członka wrocławskiego Klubu Dziennikarza z 1968.
Wygląda jak miniaturowa, 6-stronicowa gazetka, z czytelnymi jedynie tytułami,
np. „Władze miejskie - dziennikarzom. Wąż morski zamieszka w fosie”.
Szczególnie śmieszą parodie ówczesnych reklam („Margaryna jak masło”, „Masło
jak margaryna”) oraz sensacje na stronie sportowej: „Mgr Cyc-Pomarnacki
zwycięzcą dorocznego międzyklubowego nocnego crossu wzdłuż i wszerz
Świdnickiej. Ambitny zawodnik dotarł do mety na czworakach”, „Z ostatniej
chwili: Wypiór przed Pośpieją! 28 miejsce naszego herosa”, „Sprostowanie: A
jednak Wypiór za Pośpieją”. Zmieściło się też 10 przykazań, w tym: „Nie
będziesz miał innych klubów ponad Klub Dziennikarza”, „Nie pożądaj żony kolegi
klubowego ani żadnej dziewczyny, która jego jest”, „Na klub nie podrywaj”, „Nie
mów źle o twoim koledze klubowym - on ma więcej do powiedzenia o tobie”,
„Czcij "tatę z mamą" z umiarem należnym starszym osobom”.
Dla niekumatych: „tata z mamą” to taka alkoholowa mikstura
01.2008