wtorek, 26 sierpnia 2014

Krwiodawca

   Honorowym dawcą krwi zostałem w 1969 pod niejakim przymusem. Ponieważ byłem już wtedy głównym żywicielem rodziny (matki i młodszej ode mnie o 13 lat siostry), powołanie do wojska raczej mi nie groziło. Kiedy jednak na komisji rekrutacyjnej jeden z jej członków zaproponował honorowe oddanie krwi, nie odmówiłem. Zwłaszcza że oficer ten, niby żartem, dodał: „Bo jak nie, to…”. Co prawda, akurat był 1 kwietnia, ale wolałem nie sprawdzać, czy to tylko prima aprilis.

   Pamiątką jest legitymacja z napisem, że została ona „wydana w dowód uznania za bezpłatne oddanie swej krwi dla ratowania życia ludzkiego”. Zawiera adnotację, że właśnie 1.04.1969 ofiarowałem 250 ml i mam grupę A Rh+. Jest też informacja, że dokument ten uprawnia do „pierwszeństwa w korzystaniu z usług zakładów Służby Zdrowia”. Słowo daję, że z tego przywileju nie skorzystałem ani razu.
 
01.2008