Daleko mi do roli obrońcy biurokratów, ale winiłbym tu przede wszystkim samych
spóźnialskich. Mój nowy dowód osobisty ma datę wydania: 12.03.2001. Wyrobiłem
go przy okazji zbierania informacji do „Gazety Wrocławskiej”, jak zmienić ten
podstawowy dokument tożsamości. Było zatem prawie 8 lat na załatwienie sprawy.
Nie przyjmuję usprawiedliwień, że komuś zabrakło czasu.
Wyjątkowo mogę potraktować tylko pewną starszą kobietę, która w telewizji
tłumaczyła swoje maruderstwo tak: „Co zrobiłam zdjęcie, to się sobie nie
podobałam”. Chociaż jestem facetem, ten argument rozumiem!
01.2008