Podobno jestem ochrzczony. Dokumentu na to jednak nie mam. Na pewno natomiast
zaliczyłem pierwszą komunię. Dowodem pamiątkowe zdjęcie, na którym ostentacyjnie
wyeksponowałem pokaźny zegarek na rękę - prezent z tej okazji.
Nie pamiętam, jakiej marki był to czasomierz. Może NRD-owska „Ruhla”, może
radziecka „Pobieda”. Zapewne któryś z wówczas najtańszych. I konkurujących
ze sobą o miano najszybszego na świecie.
12.2007