sobota, 19 lipca 2014

Szef Balicki

   Z moich licznych szefów - redaktorów naczelnych najbardziej wpływową postacią był Zdzisław Balicki. Ten partyjny aparatczyk, awansowany nawet na zastępcę członka (jak to brzmi!) Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR w latach 1988-90, zaskakująco dobrze zaadaptował się w środowisku dziennikarskim, niewątpliwie bowiem potrafił pisać na profesjonalnym poziomie.

   Kiedy w l. 1973-1980 i 1982-1983 kierował „Gazetą Robotniczą” (w międzyczasie, w l. 1980-8191, przewodniczył Radiokomitetowi, czyli publicznemu radiu i telewizji) - wyrażał opinię o mnie, że wprawdzie jestem dobrym reporterem, ale za mało zaangażowanym politycznie. Z perspektywy czasu ta na pozór krytyczna ocena brzmi jak wyjątkowy komplement.

   Miałem szczególną satysfakcję, gdy w gorących dniach reaktywowania się ruchu „Solidarność” w 1989, Balicki, wówczas I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR we Wrocławiu, zażyczył sobie, abym to właśnie ja przeprowadził z nim wywiad do „Gazety Robotniczej”. Nie miał nawet nic przeciwko, gdy rozmawiałem z nim per „pan”, a nie - jak wypadało z funkcjonariuszem partyjnym - „towarzyszu”.

12.2007