Kiedy w l. 1973-1980 i 1982-1983 kierował „Gazetą Robotniczą” (w międzyczasie, w l.
1980-8191, przewodniczył Radiokomitetowi, czyli publicznemu radiu i
telewizji) - wyrażał opinię o mnie, że wprawdzie jestem dobrym reporterem,
ale za mało zaangażowanym politycznie. Z perspektywy czasu ta na pozór
krytyczna ocena brzmi jak wyjątkowy komplement.
Miałem szczególną satysfakcję, gdy w gorących dniach reaktywowania się ruchu
„Solidarność” w 1989, Balicki, wówczas I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR
we Wrocławiu, zażyczył sobie, abym to właśnie ja przeprowadził z nim wywiad do
„Gazety Robotniczej”. Nie miał nawet nic przeciwko, gdy rozmawiałem z nim per
„pan”, a nie - jak wypadało z funkcjonariuszem partyjnym -
„towarzyszu”.
12.2007
12.2007