niedziela, 29 czerwca 2014

Windą z kardynałem

   13.12.2007 jedni żyli podpisaniem traktatu reformującego Unię Europejską, inni - rocznicą stanu wojennego, a ja - wieczorem wigilijnym w jednej z sal wrocławskiego hotelu Mercure Panorama. Gościem honorowym na tym tradycyjnym spotkaniu członków dolnośląskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP już po raz dziesiąty był kardynał Henryk Gulbinowicz. Mnie - bezbożnikowi - poszczęściło się dwukrotnie. Były metropolita wrocławski nie tylko podszedł do mnie (jak do wszystkich pozostałych uczestników uroczystości) i przełamał się opłatkiem. Wcześniej zupełnie przypadkowo przejechałem się razem z nim windą, przed którą podał mi rękę ze słowem: „uszanowanie”, na co ja: „nawzajem”.

   Regularna obecność księdza Gulbinowicza na wigiliach u dziennikarzy to głównie zasługa zaprzyjaźnionego z nim dolnośląskiego szefa stowarzyszenia - Waldka Niedźwieckiego. Niemal bez przerwy uśmiechnięty, ponad 80-letni już kardynał (są dwie wersje daty jego urodzenia), nie byłby sobą, gdyby nie pożartował. Z właściwym mu poczuciem humoru zareagował m.in. na życzenie, by mógł się z nami spotkać przed Bożym Narodzeniem jeszcze z czterdzieści razy. Poprosił, by „nie opowiadać bajek”. Zarazem jednak przestrzegł, by „nie wywoływać wilka z lasu”, jego przodkowie bowiem bywali wyjątkowo długowieczni, np. pradziad przeżył 107 lat.

12.2007