Jestem bardziej rannym ptaszkiem niż nocnym markiem. Łazikowanie po Wrocławiu
późną porą to u mnie rzadkość. Chyba że spacer zaproponuje tak sympatyczny
gawędziarz, jak satyryk Krzysztof Daukszewicz. Kiedy skończyłem wywiad z nim po
jednym z jego recitali we Wrocławiu, była już północ. Mój rozmówca miał
jeszcze ochotę na relaksową przechadzkę po malowniczo iluminowanym Ostrowie
Tumskim. A ponieważ towarzyszący mu muzycy wrócili do hotelu wcześniej i
zostaliśmy za kulisami we dwójkę, zgodziłem się - zresztą z przyjemnością - na rolę przewodnika.
12.2007