Gdy byłem początkującym dziennikarzem, w „Gazecie Robotniczej” o rolnictwie
pisał Jerzy Czyż. Miał dwie pasje: uprawianie ogródka działkowego (gdzie
zresztą dopadł go śmiertelny zawał serca) oraz… demontowanie i montowanie
samochodu marki Syrena, parkowanego w oficynie Wrocławskiego Wydawnictwa
Prasowego przy Podwalu. Porozkładanymi i niezabezpieczonymi częściami jego auta
niekiedy bawiły się dzieci, roznosząc niektóre detale po okolicy. Mimo to on
potrafił z tego, co zostało, nie tylko pojazd złożyć, ale także uruchomić i
wyruszyć nim na miasto.
11.2007
11.2007