piątek, 9 maja 2014

Czerwone diabły

   Mecz był kiepski, ale liczył się wynik. Po zwycięstwie nad Belgią - nasi futboliści po raz pierwszy wywalczyli przepustkę na mistrzostwa Europy. W kraju euforia. Mnie bylejakość jakoś nie cieszy.

   Z belgijskimi piłkarzami kojarzy się mi legendarna wpadka któregoś z centralnych dzienników w czasach PRL-u. Przypadek sprawił, że tego samego dnia do polskiej stolicy przybyli właśnie oni i najwyższe władze ZSRR. Na pierwszej stronie wielki tytuł: „Witamy przyjaciół z towarzyszem Leonidem Breżniewem”. A na ostatniej (sportowej) - też całkiem pokaźny: „"Czerwone diabły" już w Warszawie”…

11.2007