niedziela, 18 maja 2014

Co za świństwo!

   Zdecydowanie zaniżam statystykę spożycia alkoholu na głowę Polaka. Nie piję, bo mi po prostu nie smakuje. Na kilka łyków zimnego piwa w upał, ewentualnie na lampeczkę co najmniej półsłodkiego szampana bądź kieliszeczek wódki żołądkowej gorzkiej od święta dam się czasem namówić, ale żeby tak do upojenia… Nawet docinki: „kto trzeźwy, ten donosi” w rozbawionym towarzystwie na mnie nie działają. Skuteczniejszym rozweselaczem może być jakiś niewyszukany toaścik, choćby: „kto se piwko z gwinta machnie, temu z ryja ładnie pachnie”.

11.2007