Leszek Miller, wtedy już były sekretarz KC PZPR, ale jeszcze nie premier RP,
zgodził się we Wrocławiu na wywiad o seksie.
W rozmowie ze mną nie potrafił ukryć zadowolenia z bardzo dobrej recenzji
swoich nieprzeciętnych możliwości w intymnych kontaktach z kobietami,
uwiecznionej przez Marzenę Domaros w „Pamiętniku Anastazji P. -
erotycznych immunitetach”. Wypadł tam znacznie lepiej m.in. od Aleksandra
Kwaśniewskiego, którego bohaterka tej skandalizującej książki też testowała.
Dopóki Millerowi wiodło się w polityce - powtarzał, że prawdziwego mężczyznę
poznaje się nie po tym, jak zaczyna, lecz jak kończy. Skończył na zdołowaniu
SLD i - co za obciach! - Samoobrony.
11.2007
11.2007