„Nie chcem, ale muszem” przyznać, że ze swoich licznych wywiadów z politykami
najbardziej zapamiętam spotkanie z Lechem Wałęsą w jego biurze w Gdańsku. To
przecież człowiek legenda i postać wielobarwna, z licznymi plusami dodatnimi i
ujemnymi. Był już wtedy nie tylko byłym przewodniczącym „Solidarności”, ale i
byłym prezydentem RP. Ledwo dał się oderwać od komputera, którym zafascynował
się bez reszty.
Rozbawiła mnie zwłaszcza instrukcja asystenta Wałęsy, udzielona tuż przed
rozmową: „Im krótsze pytania będzie pan zadawał, tym ciekawsze otrzyma
odpowiedzi”. Najbardziej jednak do dziś poprawia mi humor przypomnienie sobie
słów samego polskiego laureata Pokojowej Nagrody Nobla, gdy pewnego
razu, optując za politycznym pluralizmem, zlokalizował on miejsce dla
siebie dokładnie pośrodku między prawą i lewą nogą…
Młodszym czytelnikom należy się wyjaśnienie, że tytuł tego fragmentu bloga jest
przeróbką innego pamiętnego powiedzenia Wałęsy: „Jestem za, a nawet przeciw”.
Spieszę donieść, że ja z czasem jestem coraz bardziej za niż przeciw Wałęsie.
11.2007
11.2007