piątek, 4 kwietnia 2014

Jestem przeciw, a nawet za

   „Nie chcem, ale muszem” przyznać, że ze swoich licznych wywiadów z politykami najbardziej zapamiętam spotkanie z Lechem Wałęsą w jego biurze w Gdańsku. To przecież człowiek legenda i postać wielobarwna, z licznymi plusami dodatnimi i ujemnymi. Był już wtedy nie tylko byłym przewodniczącym „Solidarności”, ale i byłym prezydentem RP. Ledwo dał się oderwać od komputera, którym zafascynował się bez reszty.

   Rozbawiła mnie zwłaszcza instrukcja asystenta Wałęsy, udzielona tuż przed rozmową: „Im krótsze pytania będzie pan zadawał, tym ciekawsze otrzyma odpowiedzi”. Najbardziej jednak do dziś poprawia mi humor przypomnienie sobie słów samego polskiego laureata Pokojowej Nagrody Nobla, gdy pewnego razu, optując za politycznym pluralizmem, zlokalizował on miejsce dla siebie dokładnie pośrodku między prawą i lewą nogą…

   Młodszym czytelnikom należy się wyjaśnienie, że tytuł tego fragmentu bloga jest przeróbką innego pamiętnego powiedzenia Wałęsy: „Jestem za, a nawet przeciw”. Spieszę donieść, że ja z czasem jestem coraz bardziej za niż przeciw Wałęsie.

11.2007