Profesor Marek Mazurkiewicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, był w PRL-u
działaczem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
W 1988 dopuszczono mnie do dziennikarskiej obsługi posiedzenia Egzekutywy
Komitetu Wojewódzkiego PZPR we Wrocławiu, w której on zasiadał. Nie wiedząc,
że jestem obecny na tym forum, skrytykował mój wydrukowany akurat w
„Gazecie Robotniczej” felieton o Lechu Wałęsie. Uznał tekst za nazbyt dla
przywódcy „Solidarności” pochlebny, za mało ostry.
Zdenerwowałem się. Za pośrednictwem Staszka Pelczara, dziennikarza w lokalnych
władzach partyjnych, przekazałem Mazurkiewiczowi, że moim narzędziem pracy jest
nie siekierka, lecz długopis.
11.2007
11.2007