Pod względem poczytności „Gazeta Wrocławska” (13,04 proc.) przegrywa na Dolnym
Śląsku zarówno z „Gazetą Wyborczą” (20,58 proc.), jak i „Faktem” (17,20 proc.).
Żaden dziennik regionalny w innych województwach nie daje się wyprzedzić aż przez
dwa tytuły prasy ogólnopolskiej.
Moim zdaniem, „Gazeta Wrocławska” najbardziej zadołowała za czasów rządów
Andrzeja Bułata na początku lat 90. XX wieku, gdy żegnała się ze starym tytułem
– „Gazeta Robotnicza”. Przekształcając się, skutecznie odzwyczaiła od siebie
wielu dotychczasowych czytelników, na czym najbardziej skorzystała „Gazeta
Wyborcza”.
Zwróciłem uwagę, że zdecydowanie najpoczytniejszym dziennikiem w swoim regionie
jest zielonogórska „Gazeta Lubuska”, z imponującym wskaźnikiem 51,44 proc.
Redaktorem naczelnym jest tam była szefowa „Gazety Wrocławskiej” Iwona
Zielińska, a sekretarzem redakcji - były wiceszef tejże redakcji Maciek
Wilczek.
Czy gdyby Zielińska i Wilczek nadal kierowali „Gazetą Wrocławską”, to miałaby
ona poczytność „Gazety Lubuskiej”? Sądzę, że wątpię. Poczytność raczej nie
zależy aż tak bardzo od tego, kto redaguje dany tytuł. Bardziej liczą się
imponderabilia.
04.2008