Lokatorskiego nie można co prawda sprzedać lub podarować ani wziąć nań kredytu,
ale też nie podlega ono egzekucji. W przeciwieństwie do własnościowego, które
po prostu może zostać zlicytowane w celu zaspokojenia roszczeń wierzycieli.
Właścicielem mieszkania lokatorskiego jest spółdzielnia, a zameldowani w nim
ludzie są tylko użytkownikami. Jeśli jednak terminowo płacą oni czynsz, mogą
czuć się bezpieczniej niż ci z własnościowych. Nawet w razie decyzji o eksmisji
spółdzielnia musi zagwarantować użytkownikowi lokal socjalny. Natomiast
zadłużony z własnościowego może stać się po prostu bezdomny.
Fakt, że tylko mieszkanie własnościowe przechodzi na spadkobierców. Ale nawet w
razie śmierci członka spółdzielni - głównego najemcy lokatorskiego,
przepisy gwarantują takie same prawo do tego lokalu jego wspólnie z nim
zamieszkującym najbliższym: małżonkowi lub dzieciom.
Nie ma przy tym żadnych różnic w czynszach i innych wydatkach związanych z
utrzymaniem i eksploatacją całego budynku. Użytkownik mieszkania lokatorskiego
płaci od metra czy od osoby tyle samo, co właściciel własnościowego.
Gdyby wszyscy spółdzielcy mieli tego świadomość, pęd do przekształcania
mieszkań lokatorskich we własnościowe byłby zapewne racjonalniejszy.
02.2008